Do Pani Kasi zgłosiłam się z diagnozą hipoglikemii reaktywnej, która mocno utrudniała mi codzienne funkcjonowanie - liczne zawroty głowy, kołatanie serca, ale też zdarzały się nawet omdlenia. Moja endokrynolog zaleciła mi zwrócić się po pomoc do dietetyka i dlatego bardzo się cieszę, że trafiłam właśnie do Pani Kasi, która ułożyła jadłospis dostosowany do mojej pracy i do moich upodobań kulinarnych. Już po tygodniu regularnego odczułam znaczną różnicę, nie miałam spadków cukru i przede wszystkim nie miałam już zawrotów głowy (a ...
Natalia
Elastyczne podejście do diety to podstawa
Sukces Pani Anety
czytaj więcejGłównym celem było zrzucenie masy ciała, bo jej nadmiar utrudniał już codzienne funkcjonowanie

Pan Leszek zgłosił się do mnie w lutym
Głównym celem było zrzucenie masy ciała, bo jej nadmiar utrudniał już codzienne funkcjonowanie
Zawsze przed rozpisaniem diety staram się poznać dotychczasowe zwyczaje żywieniowe, ale i ogólnie styl życia klienta, aby wiedzieć gdzie może leżeć przyczyna.
Wiem również, że nie mogę robić rewolucji na talerzu o 360 stopni, bo to mogłoby sprawić, że klient się wystraszy i szybko się podda.
Moim głównym celem w pracy z klientem jest dostosowanie programu odchudzania do MOŻLIWOŚCI i POTRZEB klienta – i tak też starałam się zrobić w tym przypadku
To, co na pewno musieliśmy zrobić to porządek w regularności posiłków – wcześniej było ich za mało, ale były one za duże
Zmotywowałam Pana Leszka do monitorowania aktywności – i choć początki może do najłatwiejszych nie należały, tak z każdym kilogramem mniej było lżej i zdecydowanie łatwiej
Pan Leszek na ten moment nie jest już na moich jadłospisach, przychodzi regularnie na wizyty kontrolne, podczas których omawiamy postępy i ewentualne wątpliwości, ale je „po swojemu”
Ostatnio zapytałam się jak to jest z tymi „boczusiami” i innymi „tłuściochami”, które tak bardzo lubi (a w diecie też w niewielkiej ilości, ale było :D) - bez wahania odpowiedział, że nadal się pojawiają, ale przede wszystkim w mniejszej ilości – na 3 kanapki – jedna jest z humusem, druga z serem, a trzecia z boczkiem – no i o taki balans mi właśnie chodzi
Nie ma produktów zakazanych, a wszystko jest kwestią ilości i częstotliwości spożycia
Pan Leszek bez problemu radzi sobie na wyjazdach, imprezach, czy podczas rekonwalescencji po zabiegu (a okres rekonwalescencji też często bywa zgubny i powoduje wzrost masy ciała na skutek braku ruchu i „dogadzania sobie”)
Jestem bardzo dumna z pracy Pana Leszka i Jego efektów – bo to na pewno nie była łatwa droga, wymagała wielu wyrzeczeń, samozaparcia i pracy nad silną wolą – dlatego ogromne gratulacje i będziemy teraz pracować, by to utrzymać.
Ale jak sam Pan Leszek powiedział, że za dobrze się teraz czuje i za dużo pracy i wysiłku w to włożył, by to teraz zaprzepaścić.

