Jestem bardzo zadowolona ze współpracy z Panią Kasią, posiłki są smaczne i przede wszystkim proste w przygotowaniu, co dla mnie było niezwykle ważne, ponieważ nie mam czasu gotować. Pani Kasia wyrobiła we mnie nawyk picia wody (musiałam wypijać 3 litry wody! - myślałam, że to nie do zrobienia, a dziś nie wyobrażam sobie żeby tej wody nie pić), ale także znacznie więcej się ruszam, wyrabiając kroki. Efekty? - 10 kg w 3 miesiące i co najważniejsze lepiej się czuje (glukoza ...
Marzena
Zmiana stylu życia jako klucz do sukcesu
W niespełna 3,5 miesiąca udało nam się zanotować spadek - 16 kg a efekty są widoczne na zdjęciu Ale to jeszcze nie koniec przygody z Panią Ewelina, bo przed nami jeszcze kilka kilogramów, ale przy takiej determinacji to już tylko kwestia czasu
czytaj więcejCo od razu bardzo mi się spodobało i dało dużą nadzieję, że nasza współpraca przyniesie fajne rezultaty?
To jak Mama powiedziała –„musimy razem zmienić nawyki, ja będę w tym z Tobą, musimy zapanować nad podjadaniem, wieczornymi przekąskami, bo to zdecydowanie nas gubi”.

Kamelia trafiła do mnie wraz z Mamą w drugiej połowie lutego. Problemem była nadmierna masa ciała (wówczas BMI 31,9, czyli otyłość).
Co od razu bardzo mi się spodobało i dało dużą nadzieję, że nasza współpraca przyniesie fajne rezultaty?
To jak Mama powiedziała – „musimy razem zmienić nawyki, ja będę w tym z Tobą, musimy zapanować nad podjadaniem, wieczornymi przekąskami, bo to zdecydowanie nas gubi”.
W przypadku odchudzania dzieci, praca opiera się w dużej mierze na pracy z rodzicami (w przypadku nastolatków wpływ rodziców już jest zdeeeeecydowanie mniejszy).
Jak się okazało wprowadzenie regularnych posiłków, zdecydowanie ułatwiło walkę z podjadaniem, bo wprowadziłyśmy pewien schemat i rytm jedzenia. Natomiast oprócz żywienia, musiałyśmy zadbać również o aktywność fizyczną – tutaj kroki okazały się strzałem w 10-tkę (Kamelka z Mamą robią zawody, kto ma więcej, co obie panie mocno motywuje).
Udało nam się zredukować 9 kg (z otyłości weszłyśmy w prawidłową masę ciała).
Ale czy były gorsze momenty, że waga stanęła lub nawet podrosła?
Oczywiście, że tak! – ale właśnie po to są wizyty kontrolne, aby w porę reagować, modyfikować plan w zależności od potrzeb, czy też dać porcję motywacji.
U nas momentem kryzysowym były wakacje i początek roku szkolnego.
Wyjazdy, letnie przekąski nieco wpłynęły nam na bilans kaloryczny, co spowodowało delikatny przyrost.
Ale dziewczyny się nie poddały!
Na kontroli zrobiłyśmy rachunek sumienia i podsumowanie, co „się rozjechało”.
Oprócz posiłków, zaniedbała się sfera aktywności – jesienią zdecydowanie zmalała, co wpłynęło na wydatkowanie energii i spowodowało zastój wagi. Ustaliłyśmy plan działania – po miesiącu efekty znowu były i Kamelka sama doszła do wniosku „no dobra to jednak te kroki są naprawdę ważne”
Dziś Kamelia stała się świadomym konsumentem i etykiety produktów prześwietla niczym Bosacka w programie „wiem, co jem”. I nie chodzi tu wcale o to, by dieta była w 100% czysta, ale aby mieć świadomość kaloryczności i jakości spożywanych produktów.
Zawsze będę to powtarzać, że osiągnąć wagę to jedno, ale żeby ją utrzymać to drugie, wcale nie mniejsze wyzwanie.
Podczas współpracy z dietetykiem pracuje się nad zmianą nawyków żywieniowych, natomiast aby efekty zostały z nami na dłużej musimy dalej je kontynuować, najlepiej w myśl zasady 80/20, którą ćwiczymy od samego początku współpracy.

