Dieta ułożona przez Panią Kasię sprawdziła się na 6+ z początku myślałam że moja waga się zepsuła ? ale teraz mówię chcieć to móc. Wystarczy się zmobilizować, wziąć się w garść i kilogramy same leca w dół. Bardzo dużo daje trzymanie się określonych godzin jedzenia i picie duuuzej ilości wody. Z wielką przyjemnością polecam p.Kasie to miła i sympatyczna osoba która potrafi pomóc każdemu ?
AniaOd KANAPOWCA do SPORTOWCA
Zawsze będę powtarzać, że zmianę nawyków żywieniowych DZIECKA należy zacząć od zmiany nawyków żywieniowych RODZICÓW – bo to oni stanowią główny wzór (przynajmniej do pewnego momentu zanim rówieśnicy nie przejmą tej roli)
czytaj więcejCo od razu bardzo mi się spodobało i dało dużą nadzieję, że nasza współpraca przyniesie fajne rezultaty?
To jak Mama powiedziała –„musimy razem zmienić nawyki, ja będę w tym z Tobą, musimy zapanować nad podjadaniem, wieczornymi przekąskami, bo to zdecydowanie nas gubi”.
Kamelia trafiła do mnie wraz z Mamą w drugiej połowie lutego. Problemem była nadmierna masa ciała (wówczas BMI 31,9, czyli otyłość).
Co od razu bardzo mi się spodobało i dało dużą nadzieję, że nasza współpraca przyniesie fajne rezultaty?
To jak Mama powiedziała – „musimy razem zmienić nawyki, ja będę w tym z Tobą, musimy zapanować nad podjadaniem, wieczornymi przekąskami, bo to zdecydowanie nas gubi”.
W przypadku odchudzania dzieci, praca opiera się w dużej mierze na pracy z rodzicami (w przypadku nastolatków wpływ rodziców już jest zdeeeeecydowanie mniejszy).
Jak się okazało wprowadzenie regularnych posiłków, zdecydowanie ułatwiło walkę z podjadaniem, bo wprowadziłyśmy pewien schemat i rytm jedzenia. Natomiast oprócz żywienia, musiałyśmy zadbać również o aktywność fizyczną – tutaj kroki okazały się strzałem w 10-tkę (Kamelka z Mamą robią zawody, kto ma więcej, co obie panie mocno motywuje).
Udało nam się zredukować 9 kg (z otyłości weszłyśmy w prawidłową masę ciała).
Ale czy były gorsze momenty, że waga stanęła lub nawet podrosła?
Oczywiście, że tak! – ale właśnie po to są wizyty kontrolne, aby w porę reagować, modyfikować plan w zależności od potrzeb, czy też dać porcję motywacji.
U nas momentem kryzysowym były wakacje i początek roku szkolnego.
Wyjazdy, letnie przekąski nieco wpłynęły nam na bilans kaloryczny, co spowodowało delikatny przyrost.
Ale dziewczyny się nie poddały!
Na kontroli zrobiłyśmy rachunek sumienia i podsumowanie, co „się rozjechało”.
Oprócz posiłków, zaniedbała się sfera aktywności – jesienią zdecydowanie zmalała, co wpłynęło na wydatkowanie energii i spowodowało zastój wagi. Ustaliłyśmy plan działania – po miesiącu efekty znowu były i Kamelka sama doszła do wniosku „no dobra to jednak te kroki są naprawdę ważne”
Dziś Kamelia stała się świadomym konsumentem i etykiety produktów prześwietla niczym Bosacka w programie „wiem, co jem”. I nie chodzi tu wcale o to, by dieta była w 100% czysta, ale aby mieć świadomość kaloryczności i jakości spożywanych produktów.
Zawsze będę to powtarzać, że osiągnąć wagę to jedno, ale żeby ją utrzymać to drugie, wcale nie mniejsze wyzwanie.
Podczas współpracy z dietetykiem pracuje się nad zmianą nawyków żywieniowych, natomiast aby efekty zostały z nami na dłużej musimy dalej je kontynuować, najlepiej w myśl zasady 80/20, którą ćwiczymy od samego początku współpracy.