Przed Panią Kasią mieliśmy 2 próby odchudzania z dietetykiem, niestety ze słabym rezultatem. O Pani Kasi słyszałam dużo dobrych opinii, dlatego stwierdziłam, że spróbuję, chociaz nie miałam już dużych nadziei. Ale się pomyliłam - smaczna dieta, szybkie posiłki, ale także słodycze wplecione w jadłospis. Moja 12-letnia córka pod okiem Pani Kasi zrzuciła 6,5 kilograma. Wróciła pewność siebie i uśmiech na twarzy Julki. Zadziało się coś jeszcze, Julka z trybu "kanapowca" pokochała spacery. To były 4 miesiące świetnej przygody i odczarowała ...
Mama Julki
"teraz jestem gotowa!" - 25 kg Pani Kasi
Pani Kasia nie była w moim gabinecie po raz pierwszy — kilka lat temu towarzyszyła już swojemu synowi Julkowi w jego zmianie nawyków żywieniowych. Wtedy mówiła: „podziwiam Julka za tę konsekwencję… ja chyba bym nie dała rady”. Czas pokazał coś pięknego — że każdy ma swój moment.
czytaj więcejTak! a Pani Ewa jest tego doskonałym przykładem!

Za nami już 18,5 kg, ale to jeszcze nie koniec, bo walczymy dalej :)
Kiedy zaczynałyśmy współpracę z Panią Ewą okazało się, że jadła za mało, a Jej posiłki były bardzo nieregualarne.
Ale jak tu jeść regualarnie, gdy pracuje się na 2 etaty, w dodatku na różne zmiany?
Okazuje się, że jednak można :) - wystarczy trochę chęci, przeorganizowania no i zapału, czego na pewno nie zabrakło Pani Ewie.
Po prostu ustaliłyśmy konkretne godziny posiłków tak, aby odpowiadały godzinom pracy Pani Ewy, bo w końcu dieta miała być dla Pani Ewy, a nie Pani Ewa dla diety :)
Na pierwszym spotkaniu ustaliłyśmy cele. Od razu podkreśliłam, że dieta musi iść w parze z odpowiednim nawodnieniem i z aktywnością fizyczną. Pani Ewa mocno wzięła sobie moje słowa do serca i z pierwszego spotkania wyszła z zainstalowanymi aplikacjami na telefon:
- aplikacja przypominająca o piciu wody,
- aplikacja licząca kroki (naszym celem było 10 000 kroków w ciągu dnia).
Po pierwszych 2 tygodniach było widać już pierwsze efekty, a aplikacja do picia wody nie była już potrzebna, bo ten nawyk wszedł po prostu w krew! :)
Ze spotkania na spotkanie Pani Ewa gubiła kolejne kilogramy, tkanka tłuszczowa spadała, centymetry w obwodach również leciały w dół, ale co dla mnie było najważniejsze - Pani Ewa sygnalizowała poprawę samopoczucia - więcej energii, brak senności w ciągu dnia (to jest zawsze dla mnie kluczowe zagadnienie i informacja, że dieta jest odpowiednio zbilansowana).
Mało tego...
W trakcie naszej współpracy Pani Ewa była na wczasach, a wiadomo wczasy są od tego, by odpoczywać i poznawać potrawy innych zakątków świata. Tak więc przed urlopem zostały omówione podstawowe zasady zdrowego odżywiania i nakierowałam Panią Ewę, czym się kierować przy wyborze potraw i jak widać zostałam uważnie wysłuchana, bo po urlopie Pani Ewa schudła kolejne kilogramy :)
Bo to nie o to chodzi, by żyć wiecznie z rozpiską/jadłospisem, ale o to, by potrafić mądrze się odżywiać. Wówczas nie grozi to efektem jo-jo.

